poniedziałek, 18 marca 2019

Rudowłosa piękność i król Nowego Orleanu




Król bez skrupułów
Meghan March
Editio Red
Liczba stron: 232
Premiera: 11.02.2019 r.






Przeczytanie tej książki to był mój największy błąd jaki popełniłam w tym roku. Mogłam się tego spodziewać, przewidzieć, wywróżyć ze szklanej kuli czy z fusów po kawie. Nie dość, że książka cienka i kończy się w takim momencie, że chce chodzić po ścianach a ciekawość mnie zżera i muszę czekać na kolejne części to jeszcze kobieta będąca główną bohaterką nie zakochuje się z miejsca w mężczyźnie. W końcu znalazłam książkę gdzie kobieta ma charakter i nie jest potulnym barankiem robiącym wszystko co wilk każe 😊

Keira Kilgore – temperamentna rudowłosa piękność prowadząca rodzinną destylarnię whisky. Destylarnia, będąca w jej rodzinie od czterech pokoleń, jest dla niej najważniejsza i zrobi wszystko aby pozostała ona w rękach rodziny Kilgore. Keira jest wdową, chociaż miała być rozwódką. Niestety albo stety jej mąż zginął zanim zdążyła się z nim rozwieść. W spadku mąż pozostawił jej ogromy dług, którego nie jest ona w stanie w żaden sposób spłacić a termin spłaty właśnie nadszedł. Gdyby tego było mało to dłużnikiem jest Lachlan Mount, który może zniszczyć to co dla niej jest najważniejsze.

Lachlan Mount to człowiek legenda, nie ma żądnych słabości i zahamowań. Jego zasad nikt nie łamie, on ustala porządek w mieście, on rządzi mafią a policja mu się nie sprzeciwia. Jednym zdaniem – facet może robić co tylko chce, bo nikt nie stawia mu oporu. Po Nowym Orleanie krążą legendy o jego interesach oraz kochankach, które giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Teraz Mount chce odebrać swój dług od Keiry. Doskonale wie, że nie ma ona pół miliona dolarów i w zamian za pieniądze chce aby Keira stała się jego własnośćią.
Ten mężczyzna jest tak przyzwyczajony do tego, że dostaje wszystko, czego chce, że nie spodziewa się niczego innego niż pełnego podporządkowania się jego poleceniom tym jasno wyrażonym i tym domniemanym.
Czytałam już wiele książek z tego gatunku, trudno mnie zaskoczyć czymś nowym i sprawić abym o tej książce myślała jeszcze kilka dni po jej przeczytaniu. A tu autorce się to udało. Książka nie jest idealna. Wiele osób zarzuci jej schematyczność, przewidywalność, zbyt wyrazistych bohaterów czy dość lekkie podejście do tematów wręcz brutalnych. Nie jest to mocny erotyk czy lekka w odbiorze powieść dla kobiet. Król bez skrupułów to jest coś pomiędzy. Coś co przyciąga do siebie, pochłania bez reszty i prowadzi do przebierania nogami oraz odświeżania strony wydawnictwa codziennie aby sprawdzić czy już znana jest data premiery kolejnej części.
To emocjonująca, pełna dramatycznych zwrotów historia o dwóch silnych osobowościach. Niezależna i niepokorna piękność oraz bezlitosny tyran wymagający całkowitego posłuszeństwa przecież w żaden sposób nie mogą być razem! Bo gdy do gry wchodzą pożądanie, nienawiść i bezkompromisowość, katastrofa wydaje się nieunikniona. On żąda absolutnego poddania. Ona nie zamierza spełnić jego rozkazu. Ich każde kolejne spotkanie, słowo czy dotknięcie, nakręca spiralę adrenalina i ekstazy. Prędko się przekonasz, jak magnetycznym afrodyzjakiem jest władza. I jak bardzo kosztowna może być wolność. Zobaczysz, że nie da się zbudować niczego trwałego, brodząc w sieci kłamstw…(opis wydawcy)
Opis wydawcy jest idealny i mówi wszystko co powinno zachęcić do sięgnięcia po Króla bez skrupułów.

Książka bardzo mi się podobała, niecierpliwie czekam na kolejna części i gorąco polecam!

Moja ocena: 8/10

Do przeczytania!
Agnieszka


Za egzemplarz dziękuję:

piątek, 1 marca 2019

"Chciał wojowniczej królowej, dostał rewolucjonistkę"






Setna królowa
Emily R. King
Young, 2019
Liczba stron: 368
Data premiery: 30.01.2019 r.





Sięgając po tę książkę spodziewałam się opowieści w stylu tureckich haremów, może coś podobnego do serialu „Wspaniałe stulecie” ale spotkało mnie coś innego. Coś niespodziewanego i coś co podbiło moje serce.
Poradzisz sobie ze wszystkim, jeśli pragniesz tego całym sercem.
Kalinda wychowywana jest w zakonie Siostrzańskim od maleńkości. Od zawsze również cierpi na nawracającą ciepłotę, której nie da się jej wyleczyć. Siostra zajmująca się leczeniem sporządza jej specjalny tonik, który pozwala opanować na jakiś czas tą gorączkę jednak nie jest lekiem, który wyleczy Kalindę. Przez tą chorobę dziewczyna nie nadaje się na służącą, kurtyzanę a tym bardziej na żonę benefaktora. Benefaktor jest darczyńcą zakonu i ma on prawo zjawić się w zakonie aby poprzez Powołanie wybrać dziewczynę (lub dziewczyny) i powołać ją na swoją służącą, kurtyzanę bądź żonę. Kalinda ma zamiar pozostać w zakonie sióstr. Przyjazd Radży Taraka oraz powołanie jej na swoją setną żonę zmienia wszystko. Dziewczyna musi opuścić jedyne znane jej miejsce, zostawić przyjaciółkę i ruszyć w pustynną podróż do Turkusowego Pałacu. W drodze towarzyszy jej eskorta a w dowódcy Devenie odnajduje pociechę. Jednak życie w Pałacu nie jest wcale łatwe. Kalinda musi wziąć udział w turnieju na śmierć i życie z innymi żonami i kurtyzanami Radży. Ten turniej oraz rodzące się uczucie do Devenia sprawiają, że Kalinda ma ochotę uciec a aby to się udało musi obudzić w sobie tajemną i zakazaną moc. Czy jej się to uda? Czy zazna szczęścia?
- Jestem przerażona – szepczę.
- A czymże jest odwaga bez lęku?
Historia bardzo mnie zaskoczyła, bardzo pozytywnie. Dawno nie miałam w rękach książki, która w tak dużym stopniu potrafiłaby mnie pochłonąć. Akcja dziejąca się od pierwszej strony trzymała w napięciu do samego końca. Każdy zwrot akcji zapierał dech w piersiach i coraz bardziej przywiązywał do książki. Świat wykreowany przez autorkę jest tak dobrze przedstawiony, że czytając książkę można się przenieść do Tacharandu i wręcz stanąć obok Kalindy aby wiedzieć to co widzi ona. Elementy czysto fantastyczne – bhuty, dodały tylko smaczku tej książce. Nic nie jest przesadzone, wszystkiego jest na tyle aby trzymać czytelnika w ciągłym napięciu i zachęcać do poznania kolejnych stron.
Czasem więcej siły potrzeba, by zrobić krok w tył niż w przód.
Trudno było oderwać się od kart historii a gdy ona się skończyła pozostało tylko niecierpliwie oczekiwać jej kontynuacji aby ponownie stanąć przy boku Kalindy i walczyć o pokój.

Książkę polecam każdemu. Niby jest to fantastyka młodzieżowa ale moim zdaniem przypadnie ona do gustu każdemu czytelnikowi. A ja uzbrajam się w cierpliwość i czekam na dalszą część.

Moja ocena: 9/10

Do przeczytania!
Agnieszka 

[Zdjęcie pochodzi ze strony Wydawnictwa Kobiecego (Young)
Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Setna królowa" Emily R. King.]

piątek, 22 lutego 2019

"Zaskakująca i pyszna jak słony karmel, zakręcona jak... warszawski słoik!"





Gwiazdeczka
Maja Jaszewska
Editio, 2018
Liczba stron: 192
Data premiery: 31.10.2018 r.







Właśnie skończyłam czytać tą książkę i próbuję na gorąco napisać recenzję, ale nie bardzo wiem co napisać o tej książce. Tą książkę albo się pokocha i uzna za fenomenalną albo stwierdzi się, że jest mdła i w ogóle nie potrzebna. Jestem w impasie, więc może powiem o czym jest „Gwiazdeczka”.
Józefina, zwana Józią bądź Dżozi jest „słoikiem”. Pochodzi z małej podlaskiej wsi Białkowej i przybyła do Warszawy aby zrealizować swój własny American Dream. Chociaż powiedziałabym, że Warsaw Dream, tak żeby jednak było bardziej polsko 😊 Tak więc, Józia przybyła do stolicy i rozpoczęła pracę w magazynie „Przemiany”. Wraz ze zmianą miejsca zamieszkania zaczyna zmieniać się ona sama. Aby dopasować się do redakcyjnych koleżanek zmieniła dietę i zaczęła ćwiczyć jogę. Mimo wszystkich podjętych starań w oczach koleżanek nadal pozostaje szarą myszką z Podlasia, która próbuje swych sił w korporacyjnej dżungli. Wszystko się zmienia, gdy Józia ma przeprowadzić wywiad z coachem i felietonistą „Przemian” – Jackiem Sobiepańskim. Pod jego wpływem Józia zmienia się w kobietę na miarę stolicy. Zmieniła swój styl ubierania się, zwraca uwagę na swoje zachowanie, na to co i w jaki sposób je. Robi to wszystko aby zadowolić Sobiepańskiego ponieważ zauroczyła się tym przystojnym mężczyzną. Tylko czy Sobiepański również się zauroczył? Czy może traktuje Józię jak wyzwanie? A może jest jeszcze jeden mężczyzna? Może pisany jest jej Michał, z którym podążała przez Warszawę śladami kultowych polskich filmów? Aby się tego dowiedzieć, musicie sięgnąć po „Gwiazdeczkę”, ja więcej Wam nie zdradzę 😉
Jeśli chodzi o moje odczucia względem książki. Przyznam szczerze, że po pierwszych 50 stronach miałam ochotę rzucić książkę w kąt i zapomnieć o niej. Potem stwierdziłam, że może coś się rozkręci, wydarzy się coś znaczącego? Postanowiłam przeczytać ją do końca. Nie mogę powiedzieć, że tego żałuję, ale nie mogę też powiedzieć, że książka mnie zachwyciła. Najbardziej wkurzającą postacią dla mnie jest Sobiepański, czytając jego coachingowe wypowiedzi miałam ochotę go wyciągnąć z książki walnąć patelnią w głowę i wyrzucić na mróz. Natomiast ulubioną postacią jest babcia Amelia. Pojawia się ona rzadko, ale gdy już się pojawiła i się wypowiedziała to stwierdziłam, że to wyjątkowa kobieta. To tak ciepła postać, że miałam ochotę się do niej przytulić.
- Czyli czego konkretnie pan uczy?- zapytała zaciekawiona starsza pani, z uwagą spoglądając na Jacka. 
- Pomagam pogłębić samoświadomość, wyznaczyć w życiu cele i strategie ich osiągania. To tak najogólniej mówiąc – zaprezentował się Sobiepański i sięgnął po kolejny rogalik z nadzieniem różanym.
- Zawsze myślałam, że życia uczymy się, żyjąc. Dzięki przyjaźniom i spotkaniom z innymi ludźmi, z wartościowych lektur i własnych przemyśleń. A tymczasem okazuje się, że można pójść na kurs i zyskać samoświadomość – Babcia Amelia uśmiechnęła się z pobłażaniem.
- Ale to przecież wspaniale, że nie trzeba tracić całego życia na taką naukę. Dzisiaj wszystko można osiągnąć dużo łatwiej i dużo szybciej! – przekonywał jej rozmówca z zapałem.
- Tylko czy to łatwiej i szybciej oznacza lepiej i mądrzej? – powątpiewała babcia Amelia. – Niech się pan na mnie nie gniewa, ale obawiam się, że przy takim podejściu niedługo będziemy potrzebowali poradników, jak myć zęby, i kursów uśmiechania się.
Ciężko mi jednoznacznie określić czy ta książka podobała mi się czy też nie. Przeczytałam ją, bo miałam ją na półce. Jeśli bym jej nie przeczytała to nie płakałabym z tego powodu. Książka jest dobra dla osób szukających wytchnienia w ciągłym biegu i chcących choć na chwilę oderwać się szarej codzienności.
- Jedz to, ubieraj się w tamto, maluj się tak, a nie inaczej, nadążaj za trendami, bo tylko wtedy będziesz szczęśliwa. Niby ciągle powtarza się: bądź sobą, a tak naprawdę oznacza to ścisłe przestrzeganie setek reguł, które wymyślają styliści, wizażyści, dietetycy i inni specjaliści od życia. Wszystkie złote rady mają się przede wszystkim dobrze sprzedać. Towar jak każdy inny. (są to słowa Józi)
Aha! Chciałam zaznaczyć, że książka porusza ważną kwestię. Chodzi tu o chęć dopasowywania się do otoczenia, do znajomych, do ludzi, z którymi pracujemy czy do naszego partnera. Stale szukamy akceptacji w oczach innych osób a tak naprawdę najważniejsze jest abyśmy sami akceptowali siebie. Nie powinniśmy zmieniać swoich poglądów, zwyczajów, nawyków żywieniowych, bo ktoś nam każe. Nie pozwólmy aby ktoś inny decydował za nas jak mamy żyć i jak mamy postępować. Żyjmy w zgodzie z samym sobą i postępujmy tak aby nigdy nie żałować tego jak żyliśmy.


Moja ocena: 5/10

Do przeczytania!
Agnieszka.
(cytaty pochodzą z książki Gwiazdeczka - Mai Jaszewskiej)


Za egzemplarz dziękuję: